czwartek, 3 sierpnia 2017

Mały przyjaciel // Donna Tartt


Szczerze? Zupełnie nie mam pomysłu, jak zabrać się za napisanie tej recenzji. Zupełnie.
Właśnie skończyłam czytać Małego Przyjaciela i nie wiem, co mam myśleć o zakończeniu.

Mały Przyjaciel Donna Tartt

Ale zacznijmy od początku.

Akcja rozgrywa się w stanie Missisipi, dokładniej w Alexandrii. Już na początku powieści jesteśmy świadkami tragedii, jaka przydarzyła się rodzinie Cleve'ów  - dziewięcioletniego Robina znajdują powieszonego na drzewie. Nikt nie wie kiedy, ani jak się to stało. Dotychczas szczęśliwa rodzina pogrąża się w głębokiej żałobie, która nigdy miała już ich nie opuścić.
Dwanaście lat później Harriet, siostra Robina (w dniu wypadku mająca zaledwie parę miesięcy), postanawia na własną rękę odkryć prawdę o śmierci brata i należycie ukarać jego sprawcę.
Donny Tartt raczej przedstawiać nie muszę. Myślę, że każdy kojarzyć ją może z takich powieści jak Tajemna Historia czy Szczygieł. Ja z nimi do czynienia (jeszcze) nie miałam, ale sądząc po Małym Przyjacielu na pewno sięgnę po resztę jej książek.
Serio, ciężko mi to wszystko ubrać w słowa. Do Małego Przyjaciela miałam dwa podejścia. I to nie chodzi o to, że mi się nie podobała, co to, to nie, moje serce skradła już od pierwszych stron. Nie miałam po prostu ochoty wozić jej ciągle do szkoły pociągiem, gdyż miałam zawsze sporo rzeczy i książek, a ta pozycja do najcieńszych i najlżejszych nie należy. Dlatego postanowiłam, że ją odłożę i kiedyś do niej wrócę. Szkoda, że zajęło mi to tyle czasu.
Tak jak już wspominałam, na początku jesteśmy świadkami ogromnej tragedii. Jednak to nie ona będzie nam towarzyszyć przez resztę powieści. Tak na serio, poznajemy historię wielu ludzi, rodzin, których wydarzenia splatają się w jedną całość. Śledzimy losy Harriet, jej siostry i matki, jak każdy z nich radzi sobie z żałobą i jakie piętno na każdym to wywarło. Poznajemy również babcię Edith wraz z jej trzema siostrami, które również mają swoją historię i przeżycia.

Aczkolwiek najczęstszą narracją - oprócz tej Harriet - jest narracja braci Ratliffów. Poznajemy ich bliżej, wiemy czym się zajmują i jacy są.
Hariett, która ma niespełna dwanaście i pół lat, a wykazuje się nie lada odwagą i sprytem, lepiej niż niektórzy z dorosłych. Autorka przedstawiła ją jako twardą i dzielną dziewczynkę, niebojącą się ryzyka. Wie, co musi zrobić i dąży do tego.
Styl pisania autorki jest wręcz wspaniały. Każdy najmniejszy szczegół jest tak opisany, że możemy usłyszeć i poczuć padający zza okna deszcz, możemy poczuć zapach tostów z dżemem i drżenie stolika, na którym znajduje się filiżanka z kawą. Dzięki temu, klimat jest jedną z największych zalet Małego Przyjaciela. Dla mnie lecz, czasami, tych opisów bywało jednak za dużo i pomimo tego, że opowieść bardzo mi się podobała, odkładałam książkę na bok i zajmowałam się czymś innym. Oczywiście, nie zawsze się tak działo, ale od czasu do czasu tak.
Zawiódł mnie jednak koniec. Autorka przerwała jakby w połowie historię. Gdy po zakończeniu książki, zamknęłam ją, czułam wielki niedosyt. Nie wiem, czy taki był zamiar Donny Tartt, żeby każdy mógł pomyśleć nad zakończeniem, głębiej pogrążyć się we wszystkich faktach i wydarzeniach. Albo po prostu nie wiedziała, jak zakończyć powieść i zostawiła tak, jak jest. Nie wiem, jak dla mnie zakończenie zepsuło całość powieści i przez to poczułam zawiedzenie i lekką irytację. Przez to moja ocena musiała polecieć w dół.
Niemniej jednak, mogę gorąco polecić Małego Przyjaciela. Pomimo chwil narzekania, miło spędziłam czas czytając tę książkę. Przygotujcie sobie herbatkę, kocyk i pozwólcie się pochłonąć. Radzę jednak wybrać wygodną pozycję, ponieważ książka troszkę waży i po pewnym czasie może zacząć ciążyć w dłoni!
P.S. Pocieszmy trochę oczy tą piękną okładką, bo jest czym.

~W.

★★★☆ (takie 3,75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia