piątek, 4 sierpnia 2017

Najsłodsza książka pod słońcem // Do wszystkich chłopców, których kochałam // Jenny Han

Piszę tę recenzje po raz drugi. Za pierwszym razem zaczęłam ją zaraz po przeczytaniu Do wszystkich chłopców, których kochałam Jenny Han, ale doszłam do wniosku, że napisany tekst mi się nie podoba, bo był bardzo chaotyczny i nawet ja sama nie rozumiałam, o co w nim chodziło.
Więc zacznę jeszcze raz.

Do wszystkich chłopców, których kochałam
Jenny Han
Wyobraźcie sobie, że wszystkie osoby, w których kiedykolwiek byliście zakochani, nagle się o tym dowiadują... i to w tym samym czasie. To właśnie spotyka Larę Jean.
Od bardzo dawna pisała miłosne listy, które następnie przechowywała w pudełku na kapelusze. Jednak pewnego dnia okazuje się, że listy w tajemniczy sposób zostały wysłane do adresatów, a życie miłosne bohaterki bardzo się komplikuje.
Cóż mogę powiedzieć? Zakochałam się w tej książce. I to na całego. Planowałam ją przeczytać już jakieś dwa, może trzy lata temu? Wtedy była jeszcze gdzieś dostępna, teraz ciężko ją dostać. Na pewien czas o niej zapomniałam, ale niedawno rzuciła mi się w oczy informacja, iż ma powstać na jej podstawie film, więc pomyślałam, że to świetna okazja, aby ją przeczytać.
Zacznijmy od głównej bohaterki, czyli Lary Jean Song Covey. Zabawnej siedemnastolatki, wychowującej się z dwoma siostrami i ojcem. Przez pierwszy rozdział nie odczuwałam większych uczuć do niej, niż akceptacja. Pomyślałam, że to kolejna bohaterka, która swoim zachowaniem i sposobem bycia będzie mnie irytować. Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że wysoce ją polubiłam. Serio. Nie mam jej praktycznie nic do zarzucenia, może mogłaby być troszeczkę bardziej pewna siebie w niektórych sprawach i nie pozwalać sobie się tak 'płytko' (nie wiem, czy to dobre słowo, ale żadne inne nie przychodzi mi do głowy) traktować. Ale i tak największy order trzeba dać Kitty - dziewięcioletniej, w tym najmłodszej siostrze Lary Jean. Uwielbiam to dziecko, dosłownie. Jej teksty! Ten ogólny sposób życia, ukazywania emocji i jej mocny temperament. Nie mam słów, po prostu sami musicie przeczytać książkę i wtedy mnie zrozumiecie.

Do wszystkich chłopców, których kochałam
Jenny Han
Najbardziej irytującą dla mnie osobą była najstarsza z trójki dziewczyn, czyli Margot. Od początku książki mnie drażniła i na samą myśl o niej moją twarz wykrzywia lekki grymas. Nie, nie przepadam za nią.
Do wszystkich chłopców, których kochałam czyta się lekko, przyjemnie, ale również bardzo szybko. Zaczęłam ją około 16-17, a skończyłam po 21. Tak mnie wciągnęła, nie mogłam się od niej oderwać! Pomimo tego, że wydaje się taką niezobowiązującą młodzieżówką (i może troszeczkę nią jest) porusza tematy miłości nastolatków i odnajdywaniu w pewien sposób samego siebie.

Pozycję tę mogę z czystym sumieniem polecić każdemu. Wywołuje ona takie ciepło w sercu, uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały czas, nawet piszczałam i wydawałam bliżej nieokreślone dźwięki. Spędzicie przy niej miły wieczór, czy to letni, czy zimowy, czy o jakiejkolwiek porze roku, ponieważ ta książka może być czytana zawsze i wszędzie. Szkoda, że wydawnictwo nie przetłumaczyło kolejnych części, bo po zakończeniu byłam jak :))))), chcę więcej. Już szukałam następnych tomów po angielsku, które kupię, jak tylko mój portfel magicznie wypełni się pieniędzmi, hehe.
P.S. Gdzie można dostać takiego Petera?

~W.

★★★

6 komentarzy:

  1. Gdzieś, kiedyś w odległej galaktyce chyba mignął mi ten tytuł, ale nigdy bliżej nie zainteresowałam się tą książką. Obawiam się, że taka młodzieżówka nie bardzo przypadnie mi do gustu, bo ostatnimi czasy raczej nie czytam takich książek, ale przyznaję otwarcie, że bardzo podoba mi się fabuła! Nie wiem zatem, czy do powieści dotrę, ale skoro powstaje film... Jako forma odmóżdżenia - why not?;)

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak myślałam, ale ta książka zawładnęła moim sercem, i jestem sobie wdzięczna, że jednak po nią sięgnęłam :D
    Pozdrawiam, Wiktoria!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię książek młodzieżowych opierających się na romansie, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat całej serii Jenny Han, a czytając Twój wpis widzę, że wiele w nich było racji, skoro książka wzbudziła tak pozytywne i radosne odczucia:) Może kiedyś...

    Pozdrawiam (^_^)

    https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy8/07/2017

    Muszę przyznać, że nie słyszałam o tej książce ale zaciekawiła mnie fabuła <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł na książkę całkiem ciekawy, próbuję sobie wyobrazić tę maskarę, gdyby to mi się przytrafiło ;) Z chęcią dorwę tę pozycję. Pozdrawiam :*

    ksiazkaibestia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczna recenzja, naprawdę! Bardzo przemyślana :) Choć nie przepadam za romantycznymi młodzieżówkami to fabuła tej książki naprawdę mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia