Każdy z nas ma książkę, od czego to wszystko się zaczęło. Pierwsze zauroczenie książkami, chęć posiadania więcej i ciągłego czytania. U mnie była to seria Dary Anioła Cassandry Clare. To dzięki niej zaczęłam sięgać po więcej literatury, dzięki niej zaczęłam czytać. I będzie to już dobre cztery lata.
![]() |
| Opowieść z Akademii Nocnych Łowców |
Na przestrzeni tego czasu mogę powiedzieć, że nie są to najlepsze książki, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Po tylu latach sięgania po różne rodzaje książek, czytaniu tak wiele, dla mnie już do najlepszych się nie zalicza. Mimo tego, są najbliższe memu sercu, do jej książek mam wielki sentyment, zawsze będę miała i cokolwiek wyjdzie spod jej pióra, ja to przeczytam.
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców miałam na półce od dłuższego czasu. Kupiłam je dosłownie spontanicznie, mimo że wiedziałam, iż swoją premierę już miała. I tak się zalegała i zalegała, aż w końcu po nią sięgnęłam. Jak już wspominałam, do książek Clare mam sentyment i zawsze będą dla mnie ważne. Tak było i tym razem.
Simon umarł. Stał się wampirem. A potem znów był człowiekiem i ma stać się Nocnym Łowcą. Udaje się do Akademii, gdzie uczy się na przyszłego zabójce demonów. Jednak poprzednie wydarzenia sprawiły, że nie pamięta niczego, szczególnie swojej najlepszej przyjaciółki Clary, wszystkich przygód począwszy od czasów dziecięcych po przygody z Nocnymi Łowcami. Nie pamięta niczego... A w szczególności Isabelle.
Powiem tak, jak zaczynałam czytać tę książkę, to miałam pewność, że będzie ona TYLKO o Simonie. I w sumie jest on zdecydowanie głównym bohaterem, jednak poznajemy również wiele ciekawych historii. Wiele. Nawet nie sądziłam, jak bardzo chciałam poznać te wszystkie opowieści, które w poprzednich częściach były tylko wspomniane, szczegółowo. Nie chcę zdradzać o kim była mowa, żeby nie było jeszcze większych spojlerów, ale powiem tylko, że fani Maleca mogą oszaleć. Ja oszalałam.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tęskniłam za tym światem. Za Nocnymi Łowcami. Poczułam, jakbym cofnęła się w czasie i na nowo to wszystko odkrywała. Cassandra Clare mnie nie zawiodła i mimo mojej lekkiej obawy, z racji tego, że nie napisała tego sama, książka była genialna.
Jedyne, co mnie w niej troszkę irytowało, to to, że każda z historii zaczynała się wstępem. To znaczy, było wyjaśniane wszystko od początku, kto kim jest, gdzie się znajdują itp. Rozumiem, w Polsce te historie zostały wydane po prostu w jednej książce, co nie zmienia faktu, że w małym stopniu działało mi to na nerwy. Ale to tylko takie małe czepialstwo z mojej strony.
Co więcej mogę powiedzieć? Jeżeli zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę powieść to z czystym sumieniem mogę powiedzieć: Przeczytajcie ją. Dzięki temu powrotowi przypomniało mi się tyle rzeczy, że mam ochotę już teraz przeczytać Władcę Cieni, czyli drugą księgę z cyklu Mroczne Intrygi. A tak to muszę czekać do 27 września. Jak ja mam wytrzymać, halo pogotowie. Chcę to na już.
~W.
★★★★☆

Mam podobnie. Z punktu widzenia czasu oraz kolejnych czytanych lektur, dzieła Clare nie są czymś wybitnym. Ot ciekawe młodzieżówki, jednak - jak mówisz - jest ten sentyment, który sprawia, że będę sięgać po dzieła tej autorki. Mam nadzieję przeczytać "Panią noc" przed końcem września. Jako że za postacią Simona nieszczególnie przepadałam w książkach, odsunę nieco lekturę tej pozycji w czasie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, dziewczyna z książkami
Nawet jeśli nie przepadałaś za Simonem to polecam i tak zaznajomić się z tą pozycją, ponieważ jak wspominałam, jest tam mowa również o bohaterach innych części :D
UsuńPozdrawiam!
Póki co utknęłam na Mechanicznej księżniczce. Nie chcę kończyć tej trylogii + zaspoilerowano mi zakończenie na wszystkie możliwe sposoby :C
OdpowiedzUsuńAle Opowieści czekają na półce, no bo w końcu Dary, Clare i takie tam xd. A Simon to mój ulubiony bohater <3
Pozdrawiam!