Tytuł oryginału: Coraline
Autor: Neil
Gaiman
Premiera: 24
maj 2017
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 103
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 103
Jak
niektórzy wiedzą, kocham Neila Gaimana za „Księgę Cmentarną” (recenzja Amerykańskich Bogów).
Koralina od dłuższego czasu chodziła mi po głowie, gdyż moja przyjaciółka
ciągle wspominała jak bardzo bała się tej bajki w dzieciństwie. Byłam
zaintrygowana, ale powiedziałam sobie, że najpierw książka, a potem ewentualnie
bajka. I tak zrobiłam.
Już na
początku powieści poznajemy tytułową Koralinę Jones, która właśnie
przeprowadziła się do nowego mieszkania. Znajdowało się w nim dwadzieścia jeden
okien oraz czternaścioro drzwi, z czego jedne były zamknięte. Jak to dzieci,
Koralinę zainteresowały tajemnicze wrota. Warto wspomnieć, że jej rodzice
oddani byli pracy i tylko pracy, a na Koralinę nie zwracali praktycznie uwagi.
Odsyłali ją do zwariowanych sąsiadów: pana Bobo, tresera myszy cyrkowych; panny
Spink i Forcible oraz czarnego kota. Tym bardziej z chęci znalezienia sobie zajęcia, Koralina chciała dowiedzieć
się, dokąd prowadzą zamknięte drzwi.
Oczywiście,
jak każdy mógłby się spodziewać, drzwi się otwierają. Za nimi znajduje się dom,
wyglądem przypominający jej własny. Do woli może objadać się smakołykami, ma
wspaniałych rodziców, którzy poświęcają jej swój czas na zabawy i usypianie.
Jednak pozory mylą, a wszystko co piękne, musi się kiedyś skończyć…
Jest to
powieść fantastyczna, z lekką dozą horroru (Gaiman bez czegoś przerażającego?
Nie da się). Pomimo tego, że przeważa klimat grozy, można znaleźć tam również
światełko w tunelu w postaci żartów, bądź nadzwyczajnych opisów. Akcja rozgrywa
się szybko, nawet nie wiesz kiedy, a jesteś już na końcu książki. Styl – jak zawsze
– wspaniały i pełen magii.
Autor pokazuje nam, jak ważne jest przezwyciężanie swoich obaw, wiara w siebie i jak ważna jest rodzina. Czasem nie doceniamy tego, co mamy i za wszelką cenę dążymy do jeszcze większych wygód, co może skończyć się stratą wszystkiego.
Autor pokazuje nam, jak ważne jest przezwyciężanie swoich obaw, wiara w siebie i jak ważna jest rodzina. Czasem nie doceniamy tego, co mamy i za wszelką cenę dążymy do jeszcze większych wygód, co może skończyć się stratą wszystkiego.
Polecam tę
książkę nie tylko dla najmłodszych odbiorców, ale również dla tych starszych! Książka, pomimo małej ilości stron, niesie ze sobą wielkie przesłanie.
~W.
★★★☆☆

Nigdy nie czytałam nic Gaimana, a bardzo bym chciała! Dlatego zakupiłam ostatnio właśnie Koralinę i Amerykańskich Bogów, mam nadzieję, że się na nich nie zawiodę 😁
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja i cały blog!
Pozdrawiam!
http://beetroootreads.blogspot.com
Daj koniecznie znać, jakie wrażenie zrobił na Tobie Gaiman! 😄
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Wiktoria!