poniedziałek, 31 lipca 2017

Podsumowanie deszczowego lipca!

Jak wszyscy z przykrością możemy stwierdzić, miesiąc lipiec dobiegł końca. Nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że zostało mi 31 dni leżenia i czytania książek/oglądania seriali/słuchania muzyki wgapiając się w przestrzeń.
Ale przejdźmy do tematu, czyli podsumowania lipca!
Udało mi się przeczytać 7 książek, i mimo że myślałam, iż skończę jeszcze jedną, której została mi połowa, tak jestem w sumie zadowolona z tego wyniku. Patrząc jeszcze na oglądane seriale, spotkania z przyjaciółmi i wyjazdy, to bardzo ładna sterta książek.

Moje piękne zdjęcie z sześcioma książkami, hehe

Pierwszą książką, którą przeczytałam pod koniec czerwca, na przełomie lipca (zaliczmy do to lipca), była Confess Coolleen Hoover. Jej recenzję możecie znaleźć na blogu (tutaj). Nie będę ponownie pisać, co o niej sądziłam, zainteresowanych zapraszam do recenzji!



Ciężko mi teraz określić kolejność przeczytanych przeze mnie powieści już na pewno w lipcu, ale z pewnością jedną z pierwszych był Gus Kim Holden. Na temat tej książki nie miałam zbyt wiele do powiedzenia, nie napisałam recenzji. Podobała mi się, troszkę mniej niż Promyczek, ale nie była zła. Taka na wieczór, może dwa.

Skończyłam tę książkę jakoś szybko, dlatego postanowiłam zabrać się za Koralinę Neila Gaimana, gdyż była bardzo krótka, akurat na godzinkę, dwie czytania. Bardzo mi się podobała (recenzja tutaj) i zaraz po jej skończeniu obejrzałam bajkę, która, cóż, dla mnie była beznadziejna w porównaniu do książki i dokończyłam ją z bólem.

Okej, po przeczytaniu Koraliny, nabrałam dalszej ochoty na powieści Gaimana, dlatego w swoje dłonie wzięłam Nigdziebądź. Książka mi się podobała (na pewno nie bardziej niż moja ukochana Księga Cmentarna), ale bardziej niż Amerykańscy Bogowie. Świetnie wykreowani bohaterowie jak i cała kraina, w której rozgrywa się akcja. Nie mam nic do zarzucenia stylowi pisania, bo jak zawsze jest genialny i niepowtarzalny. Jak zawsze można znaleźć i momenty napięcia, kiedy to czyta się szybko, żeby zobaczyć co się stanie, jak i unikalne żarty. Polecam każdemu fanowi Gaimana, jak i osobom, którzy chcą zacząć swoją przygodę z tym pisarzem. Nie zawiedziecie się!

Potem sięgnęłam po Kochając pana Danielsa (miałam ochotę na romanse, don't judge me(recenzja tutaj)) i zauroczyłam się. Nie jest to moja pierwsza styczność z panią Brittainy C. Cherry, ale zdecydowanie najlepsza. Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po jej kolejne książki!

Na mojej półeczce (czyt. biurku) kolejną książką do przeczytania było Ósme życie Nino Haratischwili. Na wstępie trzeba wspomnieć, że nie jestem wielką fanką historii, jako przedmiotu szkolnego (biol-med pozdrawia), ale jak w książce rozgrywają się czasy I i II wojny światowej, pożeram je. Nie wiem czemu, ale uwielbiam książki z wątkiem historycznym. Zaczęło się od Światła, którego nie widać, i tak się ciągnie (tak wtrącając, bardzo polecam!). Jeżeli chodzi o pozycję, którą ostatnio przeczytałam, to jestem pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, a dostałam coś jeszcze lepszego. Z tego co wiem, jest druga część i pomimo tego, iż pokochałam tę książkę, to nie powiem, żeby ciągnęło mnie do jej kontynuacji. Jak wpadnie mi w ręce to z chęcią przeczytam, ale na chwilę obecną nie mam uczucia must have.

Moją ostatnią książką, skończoną w zeszłym tygodniu było Imperium Burz Sarah J. Maas. Co mogę powiedzieć o tej pozycji? Tak jak w Szklanym Tronie jestem zakochana, zdecydowanie polecam wszystkim, tak od bodajże czwartej części coraz bardziej bohaterowie mnie irytują. Ale piąta przewyższyła moje oczekiwania, i irytowała mnie najbardziej. Nie powiem - jestem ciekawa kontunuacji, ponieważ jak zawsze część skończyła się w najlepszym momencie - tak przez ten tom się męczyłam i czytanie szło mi opornie. Mamy w planach z Izą napisać wkrótce wspólną recenzję wszystkich tomów serii, które dotychczas ukazały się w Polsce, ale z tym powoli, każda z nas ma plany. (Iza będzie się rozleniwiać w Grecji, pf).
Nie chcę zniechęcić do zapoznania się z tą serią, co to, to nie, jest serio świetna, sam zamysł świata i postaci jest zaskakujący. Są różne opinie na temat tej serii, dla niektórych z tomu na tom akcja jest coraz lepsza, ale myślę, że tutaj już chodzi o gust! :)



Z książek to w sumie na tyle. Aktualnie czytam Małego przyjaciela Donny Tartt, i bardzo mi się podoba (zresztą, czego można się spodziewać po tej autorce?!). Myślałam, że uda mi się ją przeczytać końcem lipca, ale wątpię. Choć, kto wie, przede mną jeszcze pół dzisiejszego dnia!
A Wam co udało się przeczytać w tym miesiącu? Chętnie się dowiem!

~W.


2 komentarze:

  1. Genialny przegląd lipcowych książek! Gaimana jeszcze nie czytałam, chociaż kosmicznie mnie kusi. Czytałam za to "Kochając Pana Danielsa" i był to całkowicie nie mój klimat niestety, dość mocno się rozczarowałam. Historia w szkole niestety potrafi zrazić, ale dobrze napisane biografie i powieści wiele zmieniają w podejściu do niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Polecam zacząć Gaimana od "Księgi Cmentarnej", bo jest świetna! :D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia