Zacznę jednak od książki.
Przyznam, iż w przypadku Tamte dni, tamte noce Andre'a Acimana byłam trochę nieufna. Ni stąd ni zowąd, książka ta pojawiła się praktycznie na każdym zdjęciu dodawanym na Instagramie. Po przeczytaniu opisu nie zaciekawił mnie on tak, żeby od razu zabrać się za czytanie, ale także mnie nie odepchnął. Postanowiłam jednak sięgnąć po książkę, widząc, jak dużo pozytywnych głosów otrzymał film na jej podstawie.
![]() |
| Tamte dni, tamte noce André Aciman |
Ludzie, którzy czytają, są schowani w sobie. Ukrywają to,
jacy są. Ludzie schowani w sobie nie zawsze lubią to, jacy są.
W te wakacje do jego ojca przyjeżdża młody stypendysta - Oliver - który ma do napisania pracę doktorancką. Z początku nastawienie Elio do gościa jest dosyć sceptyczne, uważa go za aroganckiego i odnoszącego się do niego z pewnego rodzaju brakiem szacunku. Z czasem jednak jego uczucia uchodzą diametralnej zmianie, przeradzają się w głębokie pożądanie, intensywną obsesję i wzajemną fascynację.
Nie miałam pojęcia, czego się po tej książce spodziewać. Jedno wiem na pewno - nie przewidziałam dostać historię pełną tak wyraźnie opisanych uczuć, pełną uniesień i rozczarowań, pełną młodzieńczej a zarazem pięknej miłości, którą nie każdy jest w stanie przeżyć.
Tamte dni, tamte noce jest przesycona nieograniczoną ilością uczuć, które są w tak piękny, a jednocześnie przerażający sposób opisany, iż nie sposób jest się od niej oderwać. Książka ta pokazuje, jak na ludzi wpływa pożądanie, miłość i fascynacja względem drugiej osoby. Jak radosnymi nas czyni. Jak kierować się własnymi uczuciami, jak brać je jako drogowskaz i nie bać się je wyrażać. Mówi o odkrywaniu swojej seksualności, samego siebie.
Jeśli jest ból, pielęgnuj go, a jeśli płomień, nie zdmuchuj go, nie obchodź się z nim brutalnie. Ból rozstania potrafi być straszny, a patrzenie, jak druga strona zapomina, jeszcze go pogłębia. Chcąc jak najszybciej zapomnieć, wyrywamy z siebie mnóstwo uczuć i każdej następnej osobie mamy mniej do zaoferowania, a w wieku trzydziestu lat jesteśmy bankrutami. Ale nic nie czuć, żeby nie musieć czuć - co za marnotrawstwo!Tamte dni, tamte noce Andre'a Acimana to powieść po prostu piękna. Ukazująca wagę i siłę uczuć, wspaniałość sztuki i muzyki. Jestem pewna, że do tej historii wrócę nie raz i będę ją wspominać z uśmiechem na ustach, ale także ze łzami w oczach. Wiem, że w tej recenzji nie przekaże wszystkiego, co bym chciała. Ale jest to spowodowane tym, iż nie wiem, jakich słów użyć, aby wyrazić mój wielki podziw względem tej książki - i filmu również. Nie sądziłam, że ten film wyjdzie tak dobrze - nie był w stu procentach oddany książce - ale miał w sobie to coś, co rzadko spotyka się w takich produkcjach. Piękna ścieżka dźwiękowa, piękne krajobrazy - nie ważne, na czym bym zatrzymała, była to idealna chwila, aby umieścić ją na ścianie. O grze aktorskiej nie wspominając. Jeżeli Timothée Chalamet nie wygra Oskara za tę rolę, to moje życie straci sens. Ponieważ zasługuje na najwyższe wynagrodzenie.
Każdy aspekt tej powieści jest dopracowany na ostatni guzik. Każda postać, każda roślinka, wszystko jest dokładnie przez autora przemyślane i doprecyzowane.
Jeżeli przeczytałeś książkę - proszę, obejrzyj także film. Uwierz mi, nie zawiedziesz się. Jest to kwintesencja, dokształcenie całej tej historii.
A jeżeli nie czytałeś jeszcze książki - mam nadzieję, że choć w małym stopniu Cię do niej przekonałam i tak samo jak ja ją pokochasz.
Może osiągnięcie szczęścia mimo wszystko nie jest takie trudne. Wystarczy odnaleźć jego źródło w samym sobie, zamiast uzależniać się pod tym względem od innych.
~W.
★★★★★


Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń