piątek, 20 lipca 2018

More happy than not // Raczej szczęśliwy niż nie // Adam Silvera

Tej książki byłam bardzo ciekawa. Bardzo, bardzo ciekawa. Odkąd tylko została wydana, za każdym razem kiedy obok niej przechodziłam, krzyczała do mnie, że mam ją przeczytać. Przez dłuższy czas tłumiłam te prośby, ale w końcu zabrałam się w sobie (miałam pieniądze) i kupiłam Raczej szczęśliwy niż nie.

Raczej szczęśliwy niż nie. More happy than not
Adam Silvera

Coraz bardziej rozpowszechniany jest Instytut Lateo, specjalizujący się w wymazywaniu przykrych i niechcianych wspomnień. Główny bohater uważa to za totalną bzdurę, do czasu, gdy jeden z jego znajomych poddaje się temu zabiegowi. Czy negatywnie nastawiony Aaron może zmienić zdanie względem Instytutu pod wpływem niespecjalnie przyjemnych doświadczeń?


Aaron Soto to szesnastolatek, który nie ma szczęścia w życiu. Po samobójstwie ojca nie może się pozbierać i znaleźć jakiegokolwiek pozytywu. Ma pseudo przyjaciela, który bardziej przejmuje się 'dilowaniem' niż rozterkami Aarona; brata, który praktycznie nie zwraca na niego uwagi i mamę, która sama próbuje pozbierać się po śmierci męża i wiązać koniec z końcem. Pomocna mu w tym wszystkim jest jego dziewczyna Genevieve, która bezgranicznie go wspiera i kocha. Stara się wrócić do siebie, jednak ciągła troska dziewczyny i blizna na nadgarstku nie dają mu szybko zapomnieć o przeszłości.

Kiedy Genevieve wyjeżdża na trzytygodniowy obóz artystyczny, Aaron zaprzyjaźnia się z nowo poznanym Thomasem. Tak samo jak on szaleje za książkami fantasy - szczególnie Scorpiusem Hawthornem (coś jak Harry Potter, z tym tylko wyjątkiem, że Harry to demoniczny nastoletni czarodziej) i od początku czują między sobą pewną więź. Relacja Thomasa i Aarona od psamego startu jest szczera -  potrafią się nawzajem wysłuchać i ewentualnie pocieszyć, nie owijają w bawełnę oraz szanują się na tyle, aby powiedzieć sobie prawdę prosto w oczy. Jednak z czasem uczucia A. względem Thomasa przeradzają się w coś większego niż przyjaźń i chłopak nie wie, jak ma na to zareagować. Z jednej strony chce być z Thomasem, a z drugiej strony nie chce ranić Genevieve. Boi się również o reakcje znajomych z osiedla, którzy, cóż, nie tolerują osób homoseksualnych.

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się po tej książce tego, co dostałam. Sądziłam, że będzie to historia podobna do Simona oraz innych homo sapiens. Wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w tej powieści jest wiele smutku i bólu. Adam Silvera sprawnie operuje emocjami bohatera, opisuje je w sposób precyzyjny i rzeczowy. Łatwo jest znaleźć w Aaronie coś z siebie, jego postać bowiem jest bardzo realnie przedstawiona. Mimo swojego krótkiego życia doznał wiele nieszczęścia, którego nikt przeżywać nie powinien. Nie umie zaakceptować siebie takim, jakim jest, chce za wszelką cenę zmienić w sobie 'wadę' jaką jest jego orientacja seksualna. Aaron jest poranionym młodym człowiekiem, który stara się znaleźć szczęście w tym szarym świecie.
Muszę jednak przyznać, że to co raziło mnie w tej książce to wiek bohaterów. Aaron ma dopiero szesnaście lat, a przeżył tak wiele i tyle emocji się w nim zebrało. Możecie się ze mną nie zgadzać i rozumiem to, ale mi po prostu ciężko było ich sobie wyobrazić jako szesnastolatków. Dałabym im co najmniej te siedemnaście/osiemnaście lat, patrząc na to, co robili. Niby niewielka różnica, ale patrzę na to, co ja robiłam i myślałam mając te niespełna szesnaście lat, a co robię teraz przed osiemnastym rokiem życia. Jest to mały szczegół, ale w pierwszej kolejności zwróciłam na niego uwagę.

Wspomnienia - niektóre potrafią być bolesne, inne cię napędzają; inne zostają z tobą na zawsze, a jeszcze inne tracisz z własnej woli. Nie można odgadnąć, które przetrwają, jeśli nie zostaniesz na polu bitwy, gdzie trafiają w ciebie kule. Ale jeśli ma się to szczęście, będziesz mieć jeszcze dobre wspomnienia, które się osłonią.
Trzeba również zwrócić uwagę na wydanie tej książki - te kolory! Myślę, że w pierwszej kolejności to właśnie one przyciągnęły moje oczy na Raczej szczęśliwy niż nie. Bardzo podobają mi się wstawione buźki między akapitami świadczącymi o zmianie akcji (mam nadzieję, że wiecie o czym mówię). Nie wiem czemu, ale kojarzą mi się z samym Adamem Silverem (???), którego obserwuję od dłuższego czasu na Instagramie i który wydaje mi się tak ciepłą i kochaną osobą. Te buźki w pewnym sensie pozwalają mi wyobrazić sobie, że autor lubi pisać, sprawia mu to radość - i chce to ukazać, nawet za pomocą tak małych, acz znaczących buziek. Nie wiem, czy to ma jakikolwiek sens, ale lubię wyobrażać sobie, że tak właśnie jest.



Raczej szczęśliwy niż nie wywarła na mnie wielkie wrażenie. Pochłonęłam ją w niecały dzień, nie mogąc się od niej oderwać. Zapowiadała się na lekką lekturę, a nie raz wbiła mnie w fotel. Adam Silvera zabierze Was w niezapomnianą podróż pełną bólu i radości, uśmiechów i łez ale również zrozumienia i tolerancji wśród rodziny i przyjaciół. Historia Aarona pokazuje, że wspomnienia - nawet te drastyczne i nieprzyjemne - są warte zapamiętania, bo to one kształtują w nas to, kim się potem stajemy.
Mam nadzieję, że w Polsce będą wydawane kolejne książki autorstwa Adama Silvery, ponieważ pisze on historie, które powinny być doceniane przez większe grono czytelników :)
(...) szczęście zjawia się ponownie, jeśli mu na to pozwolisz.
~W.

★★★ 

3 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się treść. Historia wydaje się być naprawdę ciekawa. Może kiedyś się za nią wezmę ;) Na razie piniążków brak :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio coraz więcej słyszę o tej książce i za każdym razem mam ogromną ochotę ją przeczytać. Na pewno niedługo po nią sięgnę. Dziękuję, za polecenie!
    Dzisiaj znalazłem Twojego bloga, dzięki postowi na grupie BookAThon Polska i zostaję stałym czytelnikiem. Naprawdę podoba mi się Twój styl pisania i czekam na kolejne posty! <3

    Zapraszam do mnie, na recenzję "Hashtagu"
    http://book-dragon-blog.blogspot.com/2018/07/30-hashtag-recenzja.html

    xoxo Kacper

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia